czwartek, 8 sierpnia 2013

Poradnik: Jak zostać profesjonalnym hejterem?

W życiu każdego bloggera nadchodzi taki moment, kiedy zaczyna zazdrościć autorom Blogowego Sznaucerka sławy i zastanawia się, co zrobić, aby być tak wspaniałym jak oni. Ma kilka opcji do wyboru:

1. Założenie konkurencyjnego bloga
2. Wywołanie afery, w której zostanie wybrany papieżem Internetów
3. Zostanie hejterem

Złożenie konkurencyjnego bloga nie wchodzi w grę, bo jak powszechnie wiadomo, król jest tylko jeden. Papież Internetów natomiast nie zostanie wybrany bez ingerenecji Plague Doctora, dlatego też jedyną możliwą opcją zostaje ta oznaczona numerem 3 i to właśnie nią się zajmiemy.
Od czego zacząć? Planując swoją ścieżkę hejterstwa musisz pamiętać o jednej rzeczy - wyzbyciu się wszelkich uczuć. Od teraz jesteś bezwzględną maszyną do hejtowania, na której żadne obelgi nie robią wrażenia i która nie ma w sobie ani krztyny empatii, współczucia czy innych emocji, czyniących ludzi słabymi. Jeżeli uważasz, że spełniasz wszystkie warunki, bez problemu możesz przejść do dalszej części poradnika. Dla słabszych przygotuję odpowiednie kompendium, które opublikuję w najbliższym czasie.

1. Pseudonim:

Kariera hejtera rozpoczyna się niemal tak samo jak kariera superbohatera. Z tym, że Ty to robisz z własnej, nieprzymuszonej woli. W każdym razie, musisz wybrać pseudonim, po którym inni użytkownicy sieci będą Cię kojarzyć. Musi być łatwy do zapamiętania, wysublimowany, nieszablonowy, ale i stylowy. Masz być hejterem z klasą, a nie jakimś odrażającym osobnikiem rodem spod artykułów na Onecie. Oprócz tego wybierz swój atrybut. Superman ma czerwoną pelerynę, Batman batmobile, a Mjut pszczoły. Staraj się w każdym komentarzu, który zamieścisz, do niego nawiązywać. Zapewni Ci to rozpoznawalność. Po jakimś czasie będziesz mógł nałożyć na te rzeczy monopol i zostać Rockefellerem Internetów.

2. Pierwszy komentarz:

Debiut to rzecz ważna. Można by się pokusić nawet o stwierdzenie, że najważniejsza. To przez jego pryzmat będzie postrzegana Twoja dalsza działalność Internetowa, dlatego też musisz postarać się, by był niezapomniany. Powinieneś znaleźć miejsce, w którym od jakiegoś czasu inni komentujący wywołują gównoburze i dorzucić swoje trzy grosze. Co zrobić, żeby nie zostać wyśmianym czy pominiętym, a zapamiętanym? Trudno mi powiedzieć. Przede wszystkim Twoja opinia powinna być jak najbardziej merytoryczna i konstruktywna, ale też nie pozbawiona typowego dla Trolli kopa. Z łezką w oku wspominam swój debiut na Ocenialnej Blogów. Mój komentarz o kapuście przeszedł do historii z chwilą opublikowania. Pozwolę go sobie zacytować.

That post gave me cancer.

A teraz do rzeczy. Wpadłem tutaj, aby napisać o pozytywnym wpływie kiszonej kapusty na ludzki organizm. Albowiem bardziej się to przyda właścicielce bloga www.19ewelina97.e-blogi.pl niż ta, pożal się Borze, ocena. Gdyby była papierowa, wyścieliłbym sobie nią kuwetę. O co mi chodzi?
Głównie o zachowanie autorki oceny, lo li (to chyba najgłupszy internetowy pseudonim, jaki słyszałem, a musicie wiedzieć, że znam wydepilowaną_krysię387). Traktujesz Ewelinę protekcjonalnie i na każdym kroku starasz się pokazać swoją wyższość. Ja rozumiem, że niscy ludzie mają kompleksy, ale nie musisz ich upubliczniać. Poza tym, to da się leczyć w sposób niezaśmiecający Internetów. Tak samo z zazdrością - jeżeli masz ból kuperka o to, że ktoś jest od ciebie starszy, nie pokazuj tego, a zachowaj zimną krew. W przeciwnym wypadku tylko się ośmieszysz. Ups, przepraszam, ty już to zrobiłaś :(.

Tak jak nie interesują nas twoje problemy z samorealizacją i napuchniętym ego, tak również nie jesteśmy zainteresowani tym, że nie lubisz żółtego. A już na pewno nie chcemy wiedzieć, że masz paznokcie pomalowane turkusowym i fioletowym lakierem. Chcesz się chwalić swoją prezencją? Załóż blog szafiarski. I nie martw się, tam też cię znajdę.

Kolejną rzeczą, która mi się nie spodobała w tej ocenie, był fakt, że utożsamiłaś bohaterkę opowiadania z autorką. To tylko świadczy o twojej ignorancji i wąskich horyzontach. Już nie wspomnę nawet o tym, że prawdopodobnie czytanie ze zrozumieniem leży u ciebie i kwiczy. I nie podobał mi się twój opis szkoły. Był mierny. Ale ty możesz zachwycać się nim dalej. Pozwalam.

Ponadto autor ma prawo zmieniać swoje notki, kiedy mu się żywnie podoba i taki mały Coś jak ty nie może mu zabronić. A że odmówisz napisania kolejnej oceny? Ja bym nie ubolewał. Taką "ocenę" potrafi napisać nawet zgniły kabanos, który dopiero co zakłada swoją własną cywilizację.

Mam nadzieję, że Ewelina nie wcieli w życie twoich rad, bo wtedy wyskoczy polon i wszyscy skończymy jak Maria Skłodowska-Curie.

A teraz dla odmiany przejdę do czegoś mądrego - zalet kiszonej kapusty. Enjoy!

W kiszonej kapuście znajdziemy spore ilości witaminy B12, która wpływa pozytywnie na stan naszego umysłu, daje uczucie radości poprawiając nam nastrój i wzmacnia odporność na stres. Do tego koi nerwy, przyspiesza wykorzystanie żelaza oraz odpowiada za budowę czerwonych krwinek. Działa też odmładzająco. Przyczynia się do wzrostu komórek i odbudowy tkanki kostnej.

Znajdziecie w niej także pirydoksyny, czyli witaminy B6, które odpowiadają za właściwą przemianę białek. Niacyna, czyli witamina PP, także znajduje się w kwaszonej kapuście, a odpowiada ona m.in. za ogólną przemianę materii i nasz dobry nastrój. Do tego zajadając ją, fundujecie sobie solidną dawkę witaminy C. Wzmacniacie w ten sposób swój układ odpornościowy i produkcję hormonów.

Spora ilość potasu może działać moczopędnie, ale ma właściwości odkwaszające. Do tego dodajcie jeszcze żelazo, magnez i cynk, które wpływają na procesy krwiotwórcze, siłę mięśni i serca oraz wydolność umysłową. Z badań naukowych wynika także, kiszona kapusta sprzyja profilaktyce i zwalczaniu chorób raka.

Widzisz? Opisałem, co mi się nie podobało, nawet trochę potrollowałem i dodałem co nieco na temat swojego atrybutu. Czegóż można więcej. 

3. Po debiucie

Będąc pewnym, że Twój komentarz jest idealny, możesz go opublikować i czekać na reakcje innych komentujących. Jeżeli jednak zrobiłeś wszystko tak, jak należy, możesz oczekiwać samych zachwytów i rozpocząć wspaniałą karierę. Na początku oczywiście wypadałoby napisać kilka komentarzy w podobnym stylu jak ten debiutancki, ażeby wyrobić sobie pewną markę. Kiedy już widzisz, że ludzie pod postami wyczekują Twoich opinni i cytują poprzednie, wiedz, że odniosłeś sukces. Możesz wówczas zacząć trollować i hejtować do woli. Komentarze typu “wieje sandałem, z masłem”, niedopuszczalne na początku kariery, teraz powinny być dla Ciebie inspiracją. Nie powielaj jednak schematów, bądź pionierem, a wówczas Twoje teksty przejdą do historii jako klasyki. Jak jeden z moich, który również pozwolę sobie tutaj zacytować:
Kiedy mam rozwolnienie po zjedzeniu zbyt dużej ilości kapusty, wchodzę tutaj. Żal dupę ściska i po sprawie.

4. Co dalej?

Masz już wyrobiną markę, ludzie Cię kochają i cytują na każdym kroku. Zaczynają się też pojawiać pierwsze groupies. Co teraz? Musisz pamiętać o utrzymaniu poziomu. Inaczej wywołasz komentarze mówiące o spadku Twej formy. Wraz ze spadkiem formy, spadają notowania, a tego przecież nie chcesz. Jeżeli wiesz, że nie jesteś w stanie pisać tak dobrych komentarzy jak kiedyś, oficjalnie ogłoś koniec swej kariery i odejdź w chwale. Wierz mi, zostaniesz zapamiętany jako bohater. Nie opuszczaj jednak Internetów na zawsze. Od czasu do czasu, kiedy poczujesz, że jesteś w formie, napisz komentarz. Wywołasz lawinę pytań o swój powrót i oczywiście podziw.

5. Hejterzy hejterów:

Kiedy jesteś na szczycie i ludzie Cię uwielbiają, pamiętaj o jednym - masz również antyfanów. Wiem, ciężko się z tym pogodzić, ale cóż, istnieją i musisz to zaakceptować. Zazwyczaj publikują żenujące i prowokujące komentarze, mające na celu ukazanie tego, że jesteś głupi, nienormalny i do rzyci. Ciężko na nie odpowiedzieć w taki sposób, aby nie zniżać się od ich poziomu, więc nie zawracaj sobie nimi głowy. W końcu to Ty znasz prawdę objawioną w tym poradniku, nie oni.

6. Inne opcje:

Przypuśćmy, że komentowanie po prostu Ci się znudziło, ale dalej jesteś w formie i masz ochotę na coś więcej. Czujesz powołanie i jakaś wyższa siła dała Ci do zrozumienia, że masz do spełnienia pewną misję. Co wówczas? Masz kilka opcji do wyboru:
a). założenie analizatorni
Proste i przyjemne. Możesz kontynuować swoją działalność i przy okazji być jeszcze zajebistszym niż byłeś. Pamiętaj jednak o tym, co pisałem w punkcie 4 - nie możesz obniżyć poziomu. W innym wypadku zostaniesz leśnym dziadkiem, a Twoje miejsce zajmą młodsi i śmieszniejsi.
b). założenie Blogowego Sznaucerka
Ta opcja niestety odpada, bo Sznaucerek jest tylko jeden. Dlaczego więc ją napisałem? Cóż, chciałem się popławić w swej wspaniałości.
c). założenie forum
Zreszającego ludzi takich, jak Ty i tych, którzy do tego aspirują. Zalety? Możesz czuć się jak Bóg, będąc administratorem i kasować wszelkie niepochlebne opinie na swój temat. Poza tym, wszyscy będą Cię słuchać.
d). pisanie poradników
Możesz podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi. Niestety, tak jak w przypadku Sznaucerka, Krul Poradników jest tylko jeden. Ale zawsze możesz próbować mi dorównać.

Wiesz już wszystko (albo prawie wszystko). Idź więc i czyń dobro. Nie zapominaj jednak przy tym o swoim Mistrzu. Hmm... Kto wie. Może boski Paulo napisze o mnie powieść?

34 komentarze:

  1. A czy na końcu nie powinien być Krul Poradników, zamiast Króla? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Za dobrze mnie znacie.

      Usuń
  2. Piękny poradnik, tak. Wzruszyłem się, chyba zamoczyłem rumianek w dziobie, niech to trąd.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętaj jednak o tym, co pisałem w punkcie 4 - nie możesz obniżyć pozimu. - literówka, poziomu.
    Co do samego poradnika - komentarz o kiszonej kapuście był bardzo pouczający i na pewno wezmę go sobie do serca.
    Prawdopodobnie zacznę też przeglądać Sznaucerka, więc liczę w najbliższym czasie na kontynuację: Dla słabszych przygotuję odpowiednie kompedium, które opublikuję w najbliższym czasie.

    Pozdrawiam, Niah.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przecież macie konkurencyjnego bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Tamci to przecież poważny żurnal, a ten nie. I wcale tamten artykuł Sznaucerem nie trąci, skądże.

      Usuń
    2. I ten wymowny tytuł

      Usuń
    3. A mi się ten blog podoba.

      Usuń
  5. I tak wiem, że mi zazdrościsz, Kruliku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wmawiaj to sobie Nikki :)

      Usuń
    2. Kruliku, obawiam się, że z tej zazdrości zaczynasz mieć urojenia oraz pożerasz z rozpaczy przecinki. Ile kapust widzisz?

      (Mogłeś lepiej wybrać. Moje wypowiedzi przepełnione są głębokim poziomem, ehe ehe, oraz nie używam tak wulgarnych i nieestetycznych słów jak "sraczkowate". Poza tym hejtowanie szabloników jest nudne.
      I miałabym problemy ze zrobieniem kółka, ale tego nie słyszeliście).

      Usuń
    3. Właśnie chodzi o to, że nie ma kapusty, skończyła się, nigdzie jej dzisiaj nie dostałem. I jak mam żyć?! Zostały mi tylko przecinki i ciche wołanie o pomoc.

      Usuń
    4. Bardzo. http://1.bp.blogspot.com/XCftVigiM0Z9Ct9-439xQDnPBY5_8nvlLaCq2zzMTwI1FaVxux321oNZGmtpjxe7eeVi-4dxCkk6qLJUaXDclEnQJ9hVU8bNFYnNuCjmrEmm-kxhYwzAdrNYRA

      Usuń
    5. dr Hannibal Lecter9 sierpnia 2013 00:16

      Czy tutaj się komuś coś nie pomyliło?

      Usuń
  6. Ten artykuł zmienił całe moje życie. Już nigdy nie będę tym samym człowiekiem, co zaledwie parę minut wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten artykuł wyjątkowo podniósł moje ego, albowiem wynika z niego, że jestem już sławnym hejterem z własnym artefaktem (w postaci wszystkich kont na bloggerze). W związku z tym niniejszym obwołuję się Prezydentem Internetu, a papieża możecie sobie wybrać sami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak powiedziałem, tak zrobiłem, o.

      Usuń
    2. W Internetach władzę sprawuje oligarchia. To nie republika.

      Usuń
    3. Agronom syn Agronoma9 sierpnia 2013 10:07

      Oligarchia nie wyklucza istnienia urzędu prezydenta.

      Usuń
  8. "kompedium" - "n" Ci uciekło

    OdpowiedzUsuń
  9. To było świetne:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Skomentowałabym, ale jestem za stara :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nareszcie zrozumiałaś.

      Usuń
  11. Iiii tam, można też zacząć od analizatorni, wtedy na starcie ma się większy posłuch.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem? Dobrze analizować trzeba umieć, to samo z hejtowaniem, ale łatwiej się ogarnąć z kiepskiego, hejterskiego komentarza niż z całej żenującej analizy, tak mi się wydaje...

      Usuń
  12. Na innych blogach wklejam ładnego komcia, ale tu zapytam po prostu: Sznaucer, zgodzicie się na współpracę z moim blogiem z pornuchami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezalogowany Doktor11 sierpnia 2013 10:46

      A od kiedy to jest właściwe miejsce na składanie takich propozycji?

      Usuń
    2. Oj Doktor, nie zczaiłeś zamysłu. Napisał tutaj, że niby przypadkiem czy z niewiedzy, ogłosił się "skromnie". Wiadomo, że komentarze czyta rzesza fanów i ktoś zawsze zajrzy z ciekawości (np ja :D ). A jakby się ogłosił gdzieś tam, na uboczu to przecież pies z kulawą nogą by nie zajrzał, bo wiadome jest, że 90% społeczeństwa czyta główną i komentarze :)

      Usuń
    3. Dobry pomysł, Ferh. Ale naprawdę po prostu nie zauważyłem zakładki. O wpół do piątej się zdarza :(

      Usuń
    4. Oj tam, oj tam już się nie wykręcaj piątą rano, to młoda godzina jest! ^^ Jeśli jesteś mało kontaktowy o tej porze, to nie ogłaszasz się po internetach, albowiem nie do końca jesteś świadomy, co czynisz, a późniejsza prawda bywa bolesna. Jak po pijaku ^^
      (a pomysł dobry, wiem ^^ taka pochodna spamu na tzw. "zagubioną duszę")

      Usuń
  13. Tak, tego potrzeba w internecie. Więcej takich debili jak wy... Dalibyście sobie w końcu spokój z tym blogiem. Widocznie tutaj musicie się wyżyć, skoro nie macie życia, a żadna dziewczyna was nie chce. Dorośnijcie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skąd wiesz, że to faceci? myślisz, że jest w tym kraju trzech facetów, którym chciałoby się hejtować nastolatki i ich słitaśne blogaski?

      Usuń